federacja.gry-online.pl
Prince of Persia 2 Prince of Persia 2 Prince of Persia 2
Prince of Persia 2
Obrazek
Prince of Persia 2 Prince of Persia 2

Sequel Prince of Persia: The Sands of Time

Sequel znakomitego „Prince of Persia: The Sands of Time”, który przez wielu został okrzyknięty najlepszą grą akcji 2003 roku. Druga część wprowadza do rozgrywki kilka istotnych zmian, aczkolwiek podstawowe założenia rozgrywki pozostały niezmienione.

Zupełnie nowa fabuła rodem z baśni Tysiąca i Jednej Nocy

Tym razem tytułowy książę musi stoczyć walkę ze swym przeznaczeniem. Pewien mędrzec oznajmił mu, że wkrótce umrze. Bardzo szybko okazuje się, iż na Księcia poluje Dahaka, nieśmiertelna reinkarnacja przeznaczenia. Główny bohater wyrusza w niebezpieczną podróż, której zwieńczeniem będzie dotarcie do pewnej przeklętej wyspy. Atmosfera gry jest zdecydowanie bardziej mroczna niż w pierwszej części. Książę musi stawić czoła swym największym obawom. Na swojej drodze napotka hordy krwiożerczych potworów.

Prince of Persia 2 Prince of Persia 2

Dobrze znany system rozgrywki

Właściwa rozgrywka przebiega w zbliżony sposób do pierwszej części „PoP”. Książę musi pokonywać liczne przeszkody, radzić sobie z mniej lub bardziej skomplikowanymi mechanizmami, unikać pułapek, a także walczyć. Ten ostatni element przeszedł spore modyfikacje. W grze zastosowano nowy moduł odpowiedzialny za walkę - Free-Form Fighting System. W założeniach ma on umożliwić graczowi dowolną manipulację otoczeniem i przeciwnikami, tak aby mógł sprawniej ich pokonywać. Tytułowy Książę jest teraz znacznie silniejszy, posiadł nowe umiejętności, z których może korzystać w trakcie walki, a na dodatek może używać arsenału różnych broni. W sequelu zastosowano również zupełnie nowy system odpowiedzialny za ataki na odległość, dzięki czemu gracz nie musi już stawać do bezpośrednich starć, tylko może razić wrogów z bezpiecznej odległości. Obecny w pierwszej części Sztylet Czasu doczekał się niewielkiego upgrade'u, dzięki czemu może on pustoszyć dusze przeciwników.

Jeszcze więcej niezapomnianych wrażeń

Sequel „Prince of Persia” jest dłuższy od pierwszej części. Ponadto, w nagrodę za ukończenie zabawy gracz nagradzany jest cennymi bonusami. Oprawa wizualna produktu doczekała się niewielkich ulepszeń. Autorzy gry położyli szczególny nacisk na ponury wygląd otoczenia, tak aby dopasować je do klimatu rozgrywki.


Prince of Persia: Warrior Within

Wyeksploatowany temat, odcinanie kuponów, zakłócanie spokoju zmarłych – takie głosy dało się słyszeć jeszcze przed premierą Prince of Persia: Sands of Time. Mało kto wierzył, zwłaszcza po niezbyt miło wspominanym Prince of Persia 3D (ktoś jeszcze pamięta o tej grze?), że książę, który po raz pierwszy pokazał swe umiejętności w 1989 roku, może jeszcze szturmem zdobyć sympatię graczy. Gra nie była w przesadnie głośny sposób promowana, miała być jedną z wielu, spośród tłumu sobie podobnych wyróżniającą się jedynie głównym bohaterem. Dopiero po premierze okazało się, że spory rozgłos na wiele miesięcy przed wydaniem wcale nie jest potrzebny produkcji, która została przygotowana w rzetelny sposób i swą jakością potrafi obronić się sama. Rychło okazało się, że fabuła trzyma w napięciu, niesamowita mechanika walki i jeszcze lepsza grafika powoduje znane skądinąd w Polsce „zaparcie na stołku”, a zastosowane nowinki przywracają wiarę w pomysłowość twórców gier i w to, że w gatunku gier akcji TPP nie wszystkie karty zostały jeszcze odkryte.

Po niebywałym sukcesie pierwszej części i ogromie wyróżnień, jakie zebrała, ogłoszenie prac nad sequelem było kwestią czasu. Zaraz zbierze się zapewne grupa niedowiarków wątpiących, że programiści Ubi Soft są w stanie stworzyć coś jeszcze lepszego niż to, co widzieliśmy w pierwszej części, muszę jednak już na początku tej zapowiedzi rozwiać ich obawy. Zmianie ma ulec wszystko, łącznie z tak chwalonym systemem walki. Twórcy nie oszczędzą nawet kryształowej postaci naszego księcia, który tym razem ma pokazać bardziej mroczne cechy swojego charakteru. Bohater, oddany na łaskę lub niełaskę naszej zręczności, musi się zmierzyć z własnym przeznaczeniem, a raczej z ciążącą na nim klątwą.

Po paru latach od wydarzeń znanych z części pierwszej, książę budzi się na tajemniczej wyspie, w pobliżu Zamku Czasu (Castle of Time). Aby zneutralizować całe zło, wyrządzone przez niszczycielską moc uwolnionych Piasków Czasu, będzie musiał cofnąć się o całe stulecia wstecz, by zawczasu zapobiec ich powstaniu. Zniszczeniu będzie musiał ulec również Sztylet, który – jak zapewne pamiętamy – posłużył nieświadomemu bohaterowi do otwarcia Klepsydry. Z upływem czasu misja ma coraz większy wpływ na księcia, powodując jego stopniową przemianę... Głównym problemem bohatera jest Dahaka – uosobienie przeznaczenia, przed którym nie można uciec. Przeznaczeniem księcia po otwarciu Klepsydry stała się śmierć, która w ten czy inny sposób go dosięgnie. Jak szybko – to zależy już tylko od zdolności manualnych gracza.

Wypada napisać o pierwszej ważnej innowacji, mianowicie możliwości podróży w odległą, zapomnianą przeszłość. Po wejściu w portal (time warp), bohater przeniesie się wiele stuleci wstecz, nadal jednak pozostanie w lokacji z teraźniejszości. Nasze poczynania w przeszłości będą mieć wedle zapowiedzi twórców wpływ na to, co zobaczymy po powrocie do czasu obecnego. Dla przykładu: krążymy po raz dziesiąty po tej samej lokacji w poszukiwaniu ukrytego przejścia, skaczemy po ścianach, zaglądamy gdzie się da, niestety, wszystko na nic. Wówczas odnajdujemy portal czasu, wchodzimy weń i znalazłszy się w przeszłości, dokonujemy odpowiedniej „rekonstrukcji” drogi. Zmiany zajdą także w sposobie kontrolowania czasu. Jak dobrze pamiętamy, w pierwszej części służyły do tego tytułowe Piaski, które zbieraliśmy po zabitych wrogach, co twórcom wydało się zbyt schematyczne i monotonne. Teraz do oszukiwania wskazówek zegara posłuży nam specjalny medalion. Jeżeli użyjemy medalionu, po powrocie do teraźniejszości będziemy musieli odczekać chwilę, by odnowiła się jego moc i byśmy znowu mogli korzystać z jego dobrodziejstw.

Rozgrywka w Sands of Time bazowała na sprawdzonych, mających swoje korzenie jeszcze w platformówkach, schematach. Zabijaliśmy hordy przeciwników, by następnie wykonać kombinację paru skoków, prowadzących do następnej lokacji, gdzie czekali już nowi milusińscy. W nowych przygodach księcia na graczy czeka taki sam model rozgrywki, co nie znaczy jednak, że twórcy spoczęli w samouwielbieniu dla swoich osiągnięć. Przeciwnie, w pocie czoła przygotowują masę nowych ruchów, kombinacji i skoków. Opis tego wszystkiego wypada rozpocząć od tego, co kryje się za dosyć wymowną nazwą Freeform Fighting System.

Krótko mówiąc, do walki posłuży nam całe ruchome mienie Zamku Czasu, jakie akurat znajdzie się w zasięgu kocich ruchów księcia. Meble, stoły, krzesła, szyby, zastawy stołowe – wszystko to możemy w ten czy inny sposób wykorzystać, by maksymalnie uprzykrzyć końcówkę życia każdemu frajerowi, który stanie nam na drodze.

Gdy naszego śmiałka otoczy cała zgraja nieprzyjaciół, z monarszą gracją wyjmie drugą broń, którą będzie mógł np. rzucić w przeciwnika. Znacznie ciekawiej może być jednak, gdy z tegoż rzutu zrezygnuje. Podczas takich walk w zwarciu z wieloma przeciwnikami naraz dostępne mają być specjalne kombinacje z użyciem np. dwóch mieczów, wobec których nawet najbardziej efektowne i wymyślne akrobacje z Sands of Time stracą swój dawny blask. Drugiej broni (secondary weapon) nie będziemy jednak mogli wybrać z własnego ekwipunku, a zabrać ją martwemu rywalowi, co jednak wobec legionów nacierających na bohatera ze wszystkich stron oponentów nie powinno stanowić problemu.

Sami spece z Ubi Soft otwarcie mówią ostatnio, że stworzony przez nich system walki, choć uwielbiany przez całe rzesze graczy, nie okazał się tak dobry, jak tego oczekiwali. Abstrahując od tej kurtuazji, trzeba powiedzieć, że programiści rzeczywiście nie spoczywają w wysiłkach, by znów zaskoczyć graczy czymś nowym. A jest tych nowości co najmniej parę, jak np. ciche zajście przeciwnika od tyłu i poderżnięcie mu gardła czy wykorzystanie go jako... tarczy. Sposobów na efektowne ukrócenie wrogom męki doczesnej egzystencji będzie doprawdy bez liku, że wymienię chociażby ścięcie głowy przy użyciu dwóch mieczów czy przecięcie wroga na dwie równe połowy, po odpowiedniej kombinacji ciosów. Żadne opisy nie oddadzą jednak piękna i realizmu przebogatej palety ruchów, jakie będziemy mogli wykonywać i jakie doskonale pokazano na trailerze z E3 2004, do którego ogół zainteresowanych odsyłam.

Wszystkie te wymyślne sposoby siania spustoszenia nie zdadzą jednak egzaminu w konfrontacji z bossami, których w grze napotkamy kilku (dokładna liczba nie jest jeszcze znana). Tych zazwyczaj trzeba będzie wykończyć sposobem, np. wspinając się niczym Legolas po ciele gigantycznego potwora i w decydującym momencie zadając mu cios w czuły punkt. Programiści szczerze przyznają, że w tym i innych aspektach gry inspirowali się filmowym dziełem Petera Jacksona, które stało się dla nich swoistym wzorem jeżeli chodzi o komputerową animację walki.

Aby dostać się w pozornie nieosiągalne miejsca, podobnie jak w pierwszej części gracz wykorzysta przeczącą zasadom grawitacji zwinność księcia, salta, skoki na dużą odległość, bieganie po ścianach itd. W locie, aby nasze lądowanie nie okazało się zbyt twarde, możemy skorzystać z wszystkiego, za co tylko da się złapać: rozmaite kurtyny, zasłony, belki, pręty itd., co także widać na jednym z przedpremierowych filmików, pokazujących niewiarygodną wręcz mechanikę ruchu.

Do naszej dyspozycji pozostanie zwalnianie czasu, teraz jednak odbywać się ono będzie na nieco innej zasadzie. Zamiast bowiem spowalniać całą rzeczywistość, książę spowoduje nagła utratę zwinności i wigoru tylko u przeciwników, samemu pozostając oczywiście w pełni sił, by w możliwie efektowny sposób zakończyć sprawę.

Na modelu ruchu zmiany się nie kończą. Obejmą one również, symetrycznie do przeobrażeń charakterologicznych księcia, środowisko gry. Lokacje, jakie przyjdzie nam zwiedzać, będą dalece bardziej mroczne, przez co budować mają sugestywny klimat. Odwiedzimy m.in. wielki piracki statek, poszczególne poziomy Zamku Czasu (od lochów w górę), a także ogrody, wielką świątynię czy zatokę morską późnym wieczorem. Tutaj z kolei twórcy mieli się wzorować nawet na tak strasznych grach, jak Silent Hill. No cóż, zobaczymy, co z tego wyniknie. Ostatnio w ogóle w gatunku Third Person Perspective panuje dziwna moda na mroczną atmosferę. The Fall of Max Payne, The Angel of Darkness, nowy Hitman, tworzona równolegle z PoP II druga część Bloodrayne… Miejmy nadzieję, że graczom takie rozwiązania jeszcze się nie przejadły.

Równie mroczni, co groźni mają być nasi przeciwnicy. Całe zgraje strażników, żywych czy nieumarłych, to nic przy kobietach-zabójczyniach, zwinnych przynajmniej tak, jak nasz książę. Oczywiście nie będziemy skazani tylko na wrogów ludzkiego rodzaju – podczas wycieczki w czasie planowane są bliskie spotkania z dzikimi, wygłodniałymi zwierzątkami, latającymi demonami oraz gigantami z kamienia. Całe towarzystwo ma postępować wedle definicji ulepszonego modułu AI, na którego dopracowanie poświęcono podobno nieproporcjonalnie dużo czasu.

Ostatnio krążą plotki, że w kilku etapach gry będzie dane nam zagrać inną postacią niż książę, niestety Ubi Soft nie chce póki co potwierdzić bądź jednoznacznie zdementować tych rewelacji.

Prince of Persia II działać będzie na tym samym silniku o nazwie Jade, jaki posłużył do stworzenia pierwszej części gry. Według obliczeń panów z Ubi Soft, udało się jednak zoptymalizować engine o 25% w stosunku do poprzedniej wersji. Objawi się to oczywiście w lepszej jakości tekstur, poprawionej obsłudze efektów graficznych oraz większej wydajności gry. Może się nawet okazać, że druga odsłona Prince of Persia, wydana cały rok po oryginale, będzie na słabszych komputerach działać szybciej, niż jej pierwowzór.

Lokacje mają porażać swoim rozmachem (wedle zapewnień twórców, Świątynia ma być nawet większa niż pałac sułtana w Sands of Time). Tekstury zostaną wykonane w bardziej surowych barwach, światło będzie bardziej skąpe (oby nie aż tak jak w najnowszym Doomie...), co nie znaczy oczywiście rezygnacji ze znakomitych efektów świetlnych. Etapy mają robić wrażenie bardziej rozległych z tego względu, że zrezygnowano z częstego wczytywania nowych lokacji. Miejmy nadzieję, że nie odbije się to na przesadnie wydłużonym czasie podstawowego loadingu lub szybkości działania gry.

Jak mówi Mikael Labat, jeden z ważniejszych ludzi w Ubi Soft: Nie chcemy tworzyć czegoś w rodzaju Prince of Persia 1.5, chcemy stworzyć całkowicie nową grę. Po obejrzeniu screenów i najnowszych trailerów wypada chyba wierzyć tym słowom. Kilka ciekawych nowości, jak np. podróż w czasie do głębokiej przeszłości czy nowy, jeszcze lepszy system walki, pozwala wierzyć, że w listopadzie tego roku do naszych rąk trafi produkt przynajmniej równie dobry, jeśli nie lepszy niż rok temu. Może to banalne, ale mistyczna atmosfera w grach na długie, jesienno-zimowe wieczory jest jak znalazł i wiele wskazuje na to, że już za trzy miesiące osobiście się o tym przekonamy.

   Zapowiedź by  Filip 'Tensor' Dąbrowski

Prince of Persia 2
Prince of Persia 2

Procesor: Pentium III 1 GHz

Pamięć ram: 256 MB

Karta grafiki: 64MB (GeForce 3 lub lepsza)

copyright © 2000 - 2017 GRY-OnLine S.A.